USA – Francja 0:3 (26:28, 21:25, 23:25)
Francuzi lepiej weszli w mecz (5:1), ale Amerykanie złapali kontakt przy zagrywkach środkowego McHenry’ego. Partia toczyła się punkt za punkt aż do samej końcówki. Russell nie wykorzystał piłki setowej, a po kontrze Francuzów sytuacja odwróciła się. Set padł łupem podopiecznych Andrei Gianiego.
Druga odsłona miała podobny przebieg, ale przewaga Francji utrzymywała się dłużej. Amerykanie próbowali odrabiać straty - niewątpliwym liderem był Hanes, jednak po drugiej stronie siatki skutecznie punktował Faure, który poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa również w drugim secie.
Trzecia partia znów była zacięta. Amerykanie trzymali się blisko wyniku (Francja ciągle była lekko "z przodu"). W decydujących akcjach górą byli Francuzi. Ostatni punkt w meczu zdobył Matthis Henno. USA nie zachwyciło, widać, że brak rozgrywającego Christensona oraz Metthew Andersona mocno im w tym meczu doskwierał.
Polska – Słowenia 3:2 (26:24, 21:25, 25:19, 23:25, 15:11)
Polacy musieli gonić wynik już od początku (1:4). Cieniem na pierwszych minutach meczu była kontuzja Lemańskiego, która jak się później okazało jest niegroźna i wymaga tylko kilku dni odpoczynku. Słoweńcy dobrze grali w ataku, ale w końcówce gospodarze przejęli inicjatywę (21:20). Mimo słabszej dyspozycji Leona (tylko 14% skuteczności), Polacy wygrali końcówkę na przewagi dzięki dobrej grze na siatce pary Bołądź - Fornal.
Druga partia znów lepiej zaczęła się dla Słowenii. Mujanović i Mozic dominowali w ataku. Jakubiszak starał się powstrzymywać rywali na środku, jednak pojedyncze udane akcje nie wystarczyły na rozpędzonych w tym secie Słoweńców. W ważnym momencie z pola serwisowego zapunktował Stalekar (23:19), a Kozamernik skończył set atakiem ze środka.
Polacy odpowiedzieli mocnym wejściem. Zbudowali przewagę i kontrolowali przebieg partii. Słoweńcy próbowali gonić, ale biało-czerwoni nie oddali prowadzenia imponując grą na siatce i w obronie.
Słoweńcy znów pokazali charakter. Budowali przewagę w środkowej części seta (14:11), Polacy mimo starań Bołądzia nie zdołali odrobić strat i wyjść na prowadzenie. więcej zimnej krwi w końcówce mieli goście a Mujanović zakończył seta. W pierwszym meczu Polaków przyszedł czas na tie-breaka.
Decydującą odsłonę Polacy rozpoczęli od prowadzenia. Słoweńcy na chwilę złapali kontakt (2:3 po serwisie Braćko), ale gospodarze szybko odskoczyli (8:4 przy zagrywce Szalpuka). Udało im się też zatrzymać Mujanovicia (11:6). Krótki przestój (13:10) nie zmienił już losów seta. Polacy mimo ciężkiej siłowni wygrali ten mecz inkasując pierwsze zwycięstwo w turnieju.