Polki rozpoczęły mecz bardzo nerwowo. Już w pierwszych akcjach straciły kilka punktów i szybko znalazły się w tyle (1:4). Wydawało się, że Holenderki mogą zaskoczyć faworytki, ale biało-czerwone błyskawicznie zareagowały. Od stanu 1:4 zrobiło się nagle 6:4, a potem Polki poszły za ciosem i systematycznie powiększały przewagę. Atak działał coraz lepiej, blok stawał się coraz bardziej skuteczny, a Holenderki nie miały pomysłu na skuteczne zakończenie swoich akcji. Polki kontrolowały przebieg seta praktycznie do końca i wygrały go pewnie, choć początek tego nie zwiastował.
Druga odsłona zaczęła się lepiej dla Polek – miało kilka punktów przewagi. Holenderki z każdą chwilą nabierały jednak pewności siebie i systematycznie odrabiały straty. Biało-czerwone jeszcze mniej więcej w połowie seta prowadziły, ale nie utrzymały tej zaliczki. Potem gra toczyła się punkt za punkt. Polki wyraźnie straciły skuteczność w ataku, a Holenderki doskonale pracowały w obronie i wykorzystywały każdy błąd rywalek. Ostatecznie Holandia wygrała i doprowadziła do remisu.
Trzecią partię Polki kontrolowały praktycznie od pierwszych wymian. Szybko wyszły na trzypunktowe prowadzenie, a potem powiększyły je do pięciu oczek. Stefano Lavarini wprowadził na parkiet Szczurowską i Damaske, by dać im rytm przed końcówką meczu. W późniejszej fazie seta pojawiły się jednak problemy – elementy gry się posypały, skuteczność spadła i Holenderki zbliżyły się. Lavarini wziął czas, który okazał się skuteczny. W samym finiszu seta kluczowe okazały się dwa bloki Damaske, która jak zawsze wchodząc na boisko spisuje się niezwykle dobrze.
Czwarta partia była najbardziej wyrównana i pełna zwrotów akcji. Żadna z drużyn nie potrafiła na dłużej odskoczyć. Polki w pewnym momencie wyszły na prowadzenie 17:14 i wydawało się, że już wygrają mecz. Nastąpił jednak kolejny kryzys – Holenderki zdobyły pięć punktów z rzędu i wyszły na prowadzenie (nawet 21:18). Lavarini zareagował zmianami: wprowadził Czyrniańską i Szczurowską. Zmiany zadziałały fenomenalnie. Czyrniańska wprowadziła ogromne zamieszanie swoją zagrywką, Szczurowska punktowała w ataku. Polki odrobiły straty i wyszły na 22:21. Przy stanie 22:22 doszło do kluczowego momentu meczu – po nieporozumieniu w obronie piłka wpadła w parkiet. Stefano Lavarini natychmiast poprosił o challenge, podejrzewając dotknięcie siatki przez Holenderkę. Sędziowie potwierdzili – zrobiło się 23:22 dla Polski. Potem zadziałał polski blok. Holenderki obroniły pierwszą piłkę meczową, ale przy drugiej Damaske zakończyła spotkanie świetnym atakiem a nasze reprezentantki wybuchły spontaniczną radością tuż po końcowym gwizdku.
Polska – Holandia 3:1 (25:16, 20:25, 25:20, 25:23)
Wyniki pozostałych meczów ćwierćfinałowych: