Początek spotkania był wyrównany do stanu 8:8. Wtedy na zagrywkę wszedł Jurij Gładyr, którego potężne serwisy wyprowadziły gości na trzypunktowe prowadzenie (8:11). Chwilę później swoją serię dołożył Miguel Tavares, a przewaga "Jurajskich Rycerzy" urosła do pięciu „oczek” (9:14). Rzeszowianie byli bezradni wobec świetnej dyspozycji Zawiercian w każdym elemencie. Set zakończył się wysokim zwycięstwem gości 25:16.

W drugiej partii scenariusz był podobny. Choć Resovia starała się nawiązać walkę na początku seta, to siła ognia duetu Aaron Russell i Bartłomiej Bołądź okazała się zbyt duża. Obaj skrzydłowi imponowali skutecznością w ataku (Russell kończył niemal każdą trudną piłkę). Aluron kontrolował przebieg gry od połowy seta, wygrywając go pewnie do 17 i przybliżając się o krok do finału.

Trzecia odsłona zapowiadała szybki koniec, gdy Zawiercie odskoczyło na 7:12. Wówczas sygnał do ataku dał Karol Butryn. Jego atomowe zagrywki pozwoliły Resovii odrobić straty i doprowadzić do emocjonującej końcówki oraz remisu 22:22. Nadzieje kibiców w hali Podpromie zgasił jednak Aaron Russell, kończąc kluczowy atak przy stanie 23:23, a kropkę nad „i” postawił Jurij Gładyr, serwując asa meczowego.

Asseco Resovia Rzeszów - Aluron CMC Warta Zawiercie 0:3 (16:25, 17:25, 23:25)

MVP: Bartłomiej Bołądź

 

Lublinianie rozpoczęli mecz z ogromnym impetem, niesieni dopingiem kompletu publiczności w Hali Globus. Od samego początku świetnie funkcjonował lubelski blok oraz zagrywka, która kompletnie rozbiła przyjęcie warszawian. Drużyna Projektu wyglądała na bezradną wobec skutecznych ataków Wilfredo Leona i Mateusza Malinowskiego. Set zakończył się wysokim zwycięstwem gospodarzy do 14.

Druga partia była znacznie bardziej wyrównana. Projekt Warszawa, prowadzony przez Bartosza Bednorza podniósł jakość swojej gry. Walka toczyła się punkt za punkt aż do samej końcówki. W decydujących momentach zimną krew zachował jednak rozgrywający Marcin Komenda, a decydujące punkty na przewagi padły łupem Lublina, co przybliżyło ich o krok do finału.

Warszawianie nie zamierzali się poddawać. W trzecim secie goście zaryzykowali w polu serwisowym i poprawili grę w obronie. Szybko wypracowali kilkupunktową przewagę (16:12), której nie oddali do końca seta. Błędy własne gospodarzy i skuteczność Bartosza Gomułki pozwoliły Projektowi przedłużyć nadzieje na odwrócenie losów meczu.

Czwarta partia to powrót do dominacji BOGDANKI LUK Lublin. Gospodarze szybko odskoczyli rywalom (10:6). Świetna dyspozycja w ataku Mateusza Malinowskiego oraz asy serwisowe Wilfredo Leona odebrały warszawianom chęci do walki. W końcówce Lublin kontrolował przebieg gry, a ostatni punkt, pieczętujący awans do wielkiego finału, wywołał euforię na trybunach.

BOGDANKA LUK Lublin - PGE Projekt Warszawa 3:1 (25:14, 26:24, 18:25, 25:17)

MVP: Wilfredo Leon