Polskie siatkarki znakomicie otworzyły spotkanie, szybko wypracowując przewagę (9:5), którą następnie powiększyły do stanu 14:7 przy serii zagrywek Grabki. Serbki odpowiedziały krótkim zrywem i zmniejszyły dystans do trzech oczek (14:11), jednak podopieczne Stefano Lavariniego błyskawicznie odzyskały kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami (17:12). Mimo przejściowych problemów w przyjęciu Polki dominowały w ofensywie i zapisały na swoim koncie trzy asy serwisowe – ostatnim z nich Grabka przypieczętowała wygraną.

Druga odsłona również rozpoczęła się po myśli reprezentantek Polski (8:5), lecz tym razem rywalki szybko zanotowały serię punktową, wychodząc na prowadzenie 11:9. Po okresie wyrównanej walki kluczowa okazała się obecność w polu zagrywki Łukasik, dzięki której Polki odbudowały bezpieczny dystans (19:15). W końcówce biało-czerwone w pełni kontrolowały sytuację – punktowy blok dał im piłkę setową, a skutecznym atakiem partię zakończyła Łukasik.

Trzecią partię Polki rozpoczęły od wyraźnego falstartu, przegrywając aż 1:8. Podopieczne trenera Lavariniego błyskawicznie jednak ruszyły w pogoń, zmniejszając straty (6:9), a po udanym uderzeniu Piaseckiej doprowadziły do remisu 13:13. Od tego momentu inicjatywa należała już do Polek, które po zdobyciu czterech punktów z rzędu objęły prowadzenie 18:14. Końcówka seta to absolutna dominacja gospodyń, które wygrały pięć ostatnich akcji – piłkę meczową wywalczyła Szczurowska, a całe spotkanie Polki zamknęły efektownym blokiem.

Polska – Serbia 3:0 (25:17, 25:18, 25:18)

Mecz rozpoczął się od niezwykle wyrównanej i zaciętej walki punkt za punkt. Turczynki, motywowane wcześniejszym zwycięstwem nad Polską, postawiły gospodyniom bardzo trudne warunki, świetnie pracując w obronie. Podopieczne Julio Velasco zdołały jednak zachować więcej zimnej krwi w samej końcówce partii. Przy stanie po 23, decydujące akcje na korzyść Włoszek rozstrzygnęły skuteczne bloki i precyzyjne ataki ze skrzydeł, co pozwoliło im zamknąć seta.

W drugiej partii reprezentacja Turcji mocno przycisnęła zagrywką, odrzucając Włoszki od siatki. Zespół prowadzony przez Daniele Santarellego szybko zbudował kilkupunktową przewagę, wykorzystując błędy własne gospodyń i skutecznie kontratakując. Włoska ekipa miała widoczne problemy z przyjęciem, co uniemożliwiło im nawiązanie równej walki w tym secie. Turcja pewnie wygrała do 20, doprowadzając do remisu w całym spotkaniu.

Reprymenda od trenera Velasco zadziałała natychmiastowo. W trzecim secie na boisku istniała już tylko jedna drużyna. Włoszki całkowicie zdominowały rywalki w każdym elemencie rzemiosła siatkarskiego – od atomowych zagrywek, przez szczelny blok, aż po widowiskowe obrony. Turczynki seryjnie traciły punkty i kompletnie straciły jakośc gry, zdobywając w tej partii zaledwie 13 oczek.

Czwarta odsłona meczu była kontynuacją dobrej gry gospodyń. Choć Turcja próbowała jeszcze szukać swoich szans i walczyć na początku seta, Włoszki szybko odskoczyły na bezpieczny dystans punktowy. Trenerzy obu stron rotowali składem, dając pograć zawodniczkom rezerwowym (na boisku pokazała się m.in. utalentowana Adigwe). Włoszki nie oddały wypracowanej przewagi do samego końca wygrywając seta a tym samym cały mecz.

Włochy - Turcja 3:1 (25:23, 20:25, 25:13, 25:17)