Początek spotkania był wyrównany (5:5), ale o początku nie brakowało błędów po obu stronach siatki. Potem całą serią przy serwisach Kokeza popisali się gracze z Serbii (10:5). Było jednak sporo niedokładności, a kiedy Kisiliuk skończył dłuższą wymianę, jego zespół przegrywał 10:13. To odrobinę pobudziło Ukrainę, która złapała kontakt punktowy (14:15). Gra co prawda się wyrównała, ale nadal nie porywała poziomem (19:19). Jako pierwsi piłkę setową mieli gracze z Ukrainy (24:23) i po udanym zagraniu z prawego skrzydła Tonkonoha wygrali pierwszą partię.
Znów w seta lepiej weszli podopieczni Gheorghe Cretu (6:4) wolno powiększając swoją zaliczkę (11:7). Tym razem serią popisali się przy zagrywkach Nedeljkovicia (16:7). Na parkiecie zbyt wiele się nie zmieniło, zespół z Bałkanów absolutnie dominował (21:9) i po błędzie w polu serwisowym Ukrainy wynik na tablicy pokazywał 1:1.
Ukraińcy byli mocno podrażnieni wysoką porażką w poprzedniej partii (7:5) i dość spokojnie prowadzili swoją grę, choć nie do końca funkcjonował atak z prawego skrzydła. Tonkonoh dołożył za to blok (13:8), a na lewej flance Janczuk. Serbowie nie mieli zbyt wiele do powiedzenia (13:20), rywale szybko mieli piłkę setową, a ostatni punkt zdobył Janczuk.
Podopieczni Raula Lozano od mocnego uderzani zaczęli czwartą część meczu, w polu zagrywki “utknął” Szczytkow (4:0). Serbia dość szybko jednak złapała kontakt (11:12), ale nieudana kontra Kokezy pozbawiła jego ekipę szans na remis (11:13). Pomimo tego bałkański zespół starał się trzymać w miarę blisko (18:19). Nieporozumienia i błędy własne mocno podcinały Serbom skrzydła, w końcówce za to kompletnie stanęli (19:24) i po ataku Nałożnego, całe spotkanie padło łupem Ukrainy.
Serbia – Ukraina 1:3 (24:26, 25:12, 16:25, 19:25)
Polscy siatkarze od samego początku narzucili rywalom swój styl gry, wypracowując punktową zaliczkę już w pierwszych akcjach (4:1). W środkowej części premierowej partii przewaga gospodarzy zaczęła gwałtownie rosnąć – po asie serwisowym Bakaja na tablicy pojawił się wynik 11:7, a chwilę później było już 15:8. Polacy grali efektywniej w ataku i popełniali zdecydowanie mniej błędów od Bułgarów. W końcówce asa serwisowego dołożył jeszcze Zych (21:13). Choć goście zdołali zdobyć kilka punktów przy zagrywkach Bardarova, ale Polacy w pełni kontrolowali sytuację. Premierową partię efektownym, pojedynczym blokiem zamknął Markiewicz.
Początek drugiej odsłony przyniósł bardziej wyrównaną grę. Polacy uzyskali minimalną przewagę (8:6), którą Bułgarzy zdołali zniwelować, doprowadzając do remisu (9:9). Biało-Czerwoni szybko jednak odskoczyli na trzy punkty (13:10). Kiedy przeciwnicy zdołali złapać kontakt i zbliżyli się na jedno „oczko” (17:16), nastąpił kluczowy moment seta. Na zagrywce pojawił się Majchrzak, a Polacy zanotowali piorunującą serię siedmiu wygranych akcji z rzędu! Skuteczny blok dał reprezentacji Polski piłkę setową (24:16), a brakujący punkt potężnym i pewnym atakiem zdobył Śliwka.
Trzeci set od początku do końca stał pod znakiem absolutnej dominacji Polaków. Sygnał do ataku dał Nasevich, który najpierw kapitalnie kontrował rywali, a następnie popisał się potężną serią trudnych zagrywek, co pozwoliło Polakom błyskawicznie uciec z wynikiem (9:3, a po kolejnym błędzie rozgrywającego gości nawet 13:5). Spory chaos i bezradność w szeregach wicemistrzów świata sprawiły, że dystans rósł błyskawicznie, osiągając w pewnym momencie aż dziesięć punktów różnicy po nieudanym ataku Petkova. Polacy w pełni kontrolowali końcówkę wygrywając oficjalnie cały mecz 3:0.
Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami sztabów szkoleniowych, mimo wyniku 3:0 rozegrano dodatkową partię. Polacy zaczęli od stanu 1:3 po zerwanym ataku Dulskiego, ale dzięki skutecznej grze Kiedosa na lewym skrzydle szybko wyrównali (3:3). Gra w tej partii długo falowała, a Polacy po trudniejszym momencie w przyjęciu musieli gonić wynik (13:14). Po zaciętej walce punkt za punkt w środkowej fazie, w końcówce to Bułgarzy wypracowali trzypunktową zaliczkę (19:22). Biało-Czerwoni zdołali jeszcze złapać kontakt (22:23), ale Bardarov najpierw popisał się skutecznym atakiem, a po chwili dołożył asa serwisowego, ustalając wynik tego dodatkowego seta na 22:25.
Polska – Bułgaria 3:1 (25:17, 25:17, 25:15, 22:25)*
*ostatni set był dodatkowym - umówionym przez trenerów w celach szkoleniowych.