Mecz zapowiadał się niezwykle ciekawie, jako że obie drużyny szukały przełamania po wcześniejszych porażkach (Turcja uległa Włochom, a Serbia niespodziewanie gładko przegrała z reprezentacją Polski). Spotkanie lepiej rozpoczęły podopieczne Daniele Santarelliego. Turczynki grały bardzo uważnie w bloku i skutecznie na skrzydłach, dzięki czemu w końcówce zdołały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając premierową odsłonę.
Od drugiego seta do głosu zaczęły dochodzić Serbki. Trener kadry Serbii zaczął mocniej rotować składem, szukając optymalnych rozwiązań taktycznych. Serbki wyraźnie poprawiły przyjęcie i zaczęły dominować w grze na siatce, co pozwoliło im pewnie wygrać dwa kolejne sety i objąć prowadzenie w całym meczu.
Czwarta partia przyniosła najwięcej emocji. Turczynki próbowały wrócić do gry i doprowadzić do tie-breaka, jednak reprezentantki Serbii utrzymały chłodną głowę w decydujących momentach. Wykorzystując błędy własne rywalek i kończąc ważne kontrataki.
Turcja – Serbia 1:3 (25:23, 19:25, 18:25, 22:25)
Inauguracyjna partia przypominała prawdziwy rollercoaster, w którym obie ekipy punktowały seriami. Najpierw przewagę zyskały siatkarki z Italii, zdobywając pięć punktów z rzędu (4:7). Polki błyskawicznie odpowiedziały tym samym, wychodząc na prowadzenie 10:8, a chwilę później podkręciły tempo, odskakując na 14:10. Choć Włoszki złapały kontakt punktowy (14:13), Biało-Czerwone ponownie uciekły rywalkom (17:13). W samej końcówce (21:18) przeciwniczki zdołały jednak wyrównać stan gry dzięki skutecznej pracy w bloku (21:21). O losach seta decydowała gra na przewagi – w niej więcej zimnej krwi zachowały gospodynie zamykając partię blokiem.
Podrażnione porażką Polki kapitalnie otworzyły drugą odsłonę. Po asie serwisowym Czyrniańskiej prowadziły 6:3 a moment później 9:5. Kluczowy dla losów tego seta okazał się moment, gdy w polu zagrywki pojawiła się Wenerska – jej serwisy pozwoliły Polkom zbudować bezpieczną przewagę (18:10). Nasze reprezentantki, napędzane świetną skutecznością w ataku, nie oddały prowadzenia do końca. Piłkę setową wywalczyła Sieradzka, a kropkę nad „i” postawiła Jurczyk kończąc uderzeniem z przechodzącej piłki (25:18).
Trzecia partia zaczęła się dla Polek fatalnie – Włoszki błyskawicznie odskoczyły na 0:6. Biało-Czerwone nie zamierzały się jednak poddawać i ruszyły w pościg. As Sieradzkiej dał remis 8:8, a dobra gra pozwoliła nam wyjść na prowadzenie 14:10. Niestety, radość była przedwczesna. Włoszki odpowiedziały potężnym uderzeniem, zdobywając siedem punktów z rzędu i odwracając wynik z 15:11 na 15:18. Końcówka należała już do gospodyń. As Obossy doprowadził do piłki setowej (20:24), a Nervini skończyła setową piłkę atakiem blok-aut.
Polskie siatkarki zresetowały głowy i czwartego seta rozpoczęły od prowadzenia 9:6, które konsekwentnie utrzymywały (12:8, 16:13). Włoszki cały czas deptały im po piętach i po uderzeniu Diop doprowadziły do remisu 18:18. W kluczowym momencie Polki zachowały jednak więcej koncentracji. Po błędach rywalek, asie Czyrniańskiej i punktowym ataku Łukasik zrobiło się 24:20. Włoszki obroniły dwa setbole, ale w kolejnej akcji posłały piłkę w aut, co oznaczało wygraną Polek.
Piąty set od początku przyniósł minimalną przewagę Włoszkom. Polki szybko wyrównały na 5:5, jednak w dalszej fazie to gospodynie przejęły inicjatywę. Na siatce nie do zatrzymania była Ekaterina Antropova (8:11). Piłkę meczową dla Italii wywalczyła Obossa (10:14), a całe spotkanie zamknęła skutecznym atakiem Nervini.
Polska – Włochy 2:3 (24:26, 25:18, 22:25, 25:22, 11:15)