Pierwszy set nowego sezonu reprezentacyjnego przyniósł kibicom sporo optymizmu. Choć gra była rwana i widać było, że to dopiero początek wspólnego grania w tym zestawieniu, polska młodzież pokazała pazur. W decydującej fazie seta Polacy zachowali więcej zimnej krwi, skutecznie kończąc kluczowe ataki i zapisując premierową odsłonę na swoje konto wynikiem 25:23.
Druga partia zaczęła się obiecująco dla Biało-Czerwonych, którzy szybko objęli prowadzenie 8:5. Serbowie nie zamierzali jednak odpuszczać – po serii udanych akcji nie tylko odrobili straty, ale wręcz wyszli na prowadzenie 11:9. W szeregach Polaków zaczęły mnożyć się błędy. Końcówkę drugiej odsłony dosłownie „zabiły” zepsute zagrywki w wykonaniu Nasiewicza oraz Kiedosa, co pozwoliło Serbii wygrać seta 25:22 i wyrównać stan meczu.
Trzecia odsłona dostarczyła ogromnych emocji i stała pod znakiem niesamowicie falującej gry Polaków. Polacy musieli gonić wynik (7:10, 16:18), ale dzięki dobrej zagrywce Majchrzaka zdołali doprowadzić do remisu 19:19. Końcówka to była wojna nerwów na przewagi. Polska miała swoje szanse, ale w decydującym momencie Fijałek nie sięgnął trudnej piłki, a Serbowie przypieczętowali triumf w tym maratonie wynikiem 28:26.
Czwarta partia to z kolei pokaz determinacji polskiego zespołu. Choć na początku seta doszło do komicznej sytuacji, gdy Grabek przypadkowo zagrał piłkę z pipe'a wprost w głowę jednego z rywali (przy stanie 10:10), to później Polacy przejęli pełną kontrolę. Na środku zaczął dominować Nowak, a świetne zagrywki Grabka pozwoliły Biało-Czerwonym odskoczyć na bezpieczne prowadzenie 18:14 i 22:15. Serbowie rzucili się jeszcze do desperackiej pogoni, ale Polacy dowieźli przewagę, wygrywając 25:22 i doprowadzając do tie-breaka.
Piąty set rozpoczął się od falstartu Polaków (0:2), ale punkty zdobyte blokiem oraz świetne uderzenie Majchrzaka pozwoliły wyjść na prowadzenie 5:3 i 8:7 przy zmianie stron. Następnie, po potężnym bloku na liderze Serbów Masuloviciu oraz asie serwisowym podopieczni Nikoli Grbicia odskoczyli na obiecujące 12:9 i 13:10. Gdy wydawało się, że wygrana jest na wyciągnięcie ręki, w polskie szeregi wkradły się błędy – Kiedos pomylił się w polu serwisowym, a Dulski zaatakował w aut. Serbowie zdobyli 4 punkty z rzędu i wywalczyli piłkę meczową (13:14). Co prawda Dulski zdołał jeszcze wyrównać na 14:14 po ciasnym skosie, ale w kolejnej akcji nie do zatrzymania był Masulović (14:15). W ostatniej akcji meczu Serbowie postawili szczelny, potrójny blok na Kiedosie, wygrywając mecz otwarcia turnieju.
Polska – Serbia 2:3 (25:23, 22:25, 26:28, 25:22, 14:16)
Ukraińcy prowadzeni przez Raula Lozano lepiej zaczęli mecz (3:0), lecz po początkowych błędach w polu serwisowym Bułgarzy wyrównali na 7:7. Dzięki mocnej zagrywce i skutecznej grze blokiem podopieczni trenera Blenginiego odskoczyli na 13:10 a błędy rywali powiększyły ich przewagę (16:12). Ukraina zdołała jeszcze zbliżyć się na jeden punkt (18:19), ale Bułgarzy błyskawicznie odpowiedzieli serią udanych akcji (22:18) i ostatecznie wygrali premierową partię.
Drugą partię od mocnego uderzenia i prowadzenia 6:2 rozpoczęła Ukraina. Bułgaria szybko jednak odrobiła straty wyrównując po asie Asparuchowa na 9:9. Przez dłuższy czas gra toczyła się punkt za punkt. Choć Ukraińcy zdołali na moment odskoczyć (20:17) Bułgarzy natychmiast wyrównali blokiem (21:21). O losach seta zadecydowała dramatyczna gra na przewagi, z której zwycięsko wyszła Ukraina remisując w całym meczu.
Początek trzeciej odsłony był wyrównany, choć z czasem to Bułgarzy wypracowali trzypunktową przewagę (19:16) dzięki dobrej obronie i kontratakom. Mimo, że Ukraina zdołała dogonić rywali (22:22), końcówka należała do Bułgarii. Świetna zagrywka Bardarowa dała im piłki setowe a ten sam zawodnik chwilę później przypieczętował wygraną.
Ukraina, walcząc o tie-breaka, odskoczyła na 10:6. Bułgarzy ruszyli w pogoń blokiem (11:12), co doprowadziło do zaciętej końcówki (19:17 dla Ukrainy). Ostatnie słowo należało jednak do Bułgarii – kapitalne serwisy Antowa dały im meczbole (24:21) a spotkanie udanym atakiem zakończył Bardarow.