Składy wyjściowe drużyn:
Fenerbahce Medicana - Subasi, Dengin, Chinenyeze, Bulbul, A. Lagumdzija, Fernando, Anderson
ACH Volley Ljubljana - Pajenk, Marovt, Krzić, Prevorcnik, Ropret, Okroglić, Ivović
Mecz rozpoczynają od serwisu goście – ACH Volley Lublana. Pierwszy punkt ląduje również na ich koncie po udanej kontrze. Wyrównuje mądra kiwka Andersona z czwartej strefy. Na boisku skutecznie punktuje także Adis Lagumdžija atakiem z prawego skrzydła. Już początek partii pokazuje, że można spodziewać się przedłużonych akcji i dużego ryzyka w zagrywce. Póki co turecka drużyna jest lekko z przodu – pomogły w tym dwa autowe ataki Pajenka z krótkiej (5:3). Dopiero trzeci atak środkowego skutkuje zdobytym punktem. Fenerbahçe utrzymuje przewagę dzięki zepsutym zagrywkom przeciwników – już na początku seta ACH „prowadzi” w tej niechlubnej statystyce 3:2. Drużyny grają punkt za punkt, wymieniając się świetnymi obronami oraz potężnymi atakami. Jest to na pewno atrakcyjne dla kibiców, którzy żywiołowo reagują na każdą wymianę. Po dwóch błędach w ataku drużyny ze Stambułu przeciwnicy wychodzą na jednopunktowe prowadzenie, a trener Atik przerywa grę. Sytuacja wciąż jest bardzo równa – z przodu o dwa oczka jest słoweńska drużyna (15:13), która zdecydowanie lepiej spisuje się w obronie i gra w ataku bardzo odważnie. Dwa błędy z rzędu Ljubljany wyrównują wynik – jest po 18. Szykowała się zacięta końcówka, ale to zawodnicy gości zdobywają trzy punkty z rzędu i są bliżej wygrania premierowej odsłony. Po drugim czasie gospodarzy sytuacja nie ulega zmianie. Atak w aut doświadczonego Andersona daje 23. punkt przeciwnikom. Piłkę setową uzyskują po ataku środkowego. Pierwszy setball zostaje obroniony, drugi wykorzystuje Ivović atakiem z pipe’a. Piłka przetacza się po taśmie – pierwszy set za nami dla ACH.
Drugą odsłonę otwiera punktowy atak Ivovicia. Ropret psuje serwis – znów początkowy etap seta to wyrównana gra. Po tureckiej stronie widać jednak pewną nerwowość, a przeciwnicy szybko odskakują (9:5). Trener Atik prosi o czas. Nie można oczekiwać, że wpłynie to na grę drużyny z tak doświadczonymi zawodnikami jak reprezentanci Słowenii. U Turków mnożą się błędy. Drugi czas wykorzystany jest już przy stanie 8:14 – zaczyna to wyglądać jednostronnie. Seria błędów gości i as serwisowy zawodnika Fenerbahçe zbliżają wynik obu drużyn (13:15). Szesnasty punkt Turcy zdobywają blokiem, wyrównują wynik (16:16) i tym razem trener Kolaković prosi o przerwę. Nie robi to wrażenia na podopiecznych Atika, którzy wyraźnie nabrali wiatru w żagle (19:16). Seria 10:4 prawie ustawiła set. Na szczęście tylko prawie – Słoweńcy wyrównują (22:22), zapowiadając emocjonujące ostatnie punkty. To właśnie oni mają pierwszą piłkę setową. Pierwsza zostaje obroniona – gospodarze kończą ze środka. Podobną akcją odpowiadają przeciwnicy, zyskując drugą piłkę setową, ale oddają kolejny punkt zagrywką w aut. Gurbuz psuje serwis, Marovt kończy atak.
Pierwszy punkt trzeciego seta dla Fenerbahçe Medicana. Drugi również – po błędzie w ataku słoweńskiego skrzydłowego. Przeciwnicy odrabiają, kolejny punkt znów dla Turków (3:2). Gra jest mocno wyrównana – raz jedna drużyna zdobywa dwa-trzy punkty, później przeciwnicy odrabiają. Dopiero przy 12:10 ten schemat się kończy – tureccy zawodnicy zdobywają kolejne trzy punkty (15:10). Są w dużo lepszym położeniu, nie należy jednak spodziewać się braku walki (dobitnie pokazał to poprzedni set). Od stanu 17:13 gra toczy się punkt za punkt, akcje są krótkie – kończone w pierwszym lub drugim uderzeniu. Przełamanie ma miejsce po potężnym ataku Mirzy Lagumdžiji, który ustala wynik na 21:16. Marovt psuje zagrywkę, dając setową Lublanie. As serwisowy Mirzy Lagumdžiji kończy trzecią partię. Drużyny szykują się do czwartego seta przy prowadzeniu Fenerbahçe 2:1.
Tym razem partię otwierają dwa punkty dla zawodników ze Słowenii. Nie trzeba jednak długo czekać na odpowiedź przeciwników – szybkie cztery punkty Turków otwierają im drogę do lepszego wyniku w tej partii. Błyskawicznie osiągają trzypunktowe prowadzenie (9:6), którego nie utrzymują m.in. dzięki sprytnej kiwce blok-out przyjmującego ACH. Trener Atik prosi o czas (9:8). Moment później takie samo zagranie pojawia się po stronie tureckiej. Błąd tej drużyny i zablokowany atak – Ljubljana wychodzi na jednopunktowe prowadzenie (12:11). Kolejne dwa punkty tej drużyny mogły zapowiadać przejęcie inicjatywy w meczu, w końcu prowadzi już 2:1. Przy 16:15 dla Fenerbahçe grę przerywa Kolaković – drużyna traci skuteczność i nie unika prostych błędów, jak dotknięcie siatki w bloku. W końcówce turecka ekipa wciąż minimalnie prowadzi i utrzymuje skuteczność, dokładając kilka spektakularnych obron. Wygrywają czwartego seta i rozegrają w Bogdanka Volley Cup piątą partię.
Tie-break od zagrywki rozpoczyna Fenerbahçe. W kontrze przeciwnicy blokują, by za moment zepsuć zagrywkę (1:1). Punktowe prowadzenie daje świetny w tym spotkaniu Ivović. Gra punkt za punkt, kończąca się mocnymi atakami, trwa aż do stanu 7:6 dla ACH. Ósmy punkt zdobywa Ivović. Po zmianie stron kolejne dwa punkty należą do gości. Fenerbahçe korzysta z przerwy – przewaga czterech punktów w tie-breaku to już poważna przepaść. Ostatni etap seta drużyny grają równo, punktując naprzemiennie. Mecz kończy zepsuta zagrywka Adisa Lagumdžiji. ACH Volley Lublana wygrywa 3:2 i zajmuje trzecie miejsce w turnieju.