Pierwsza partia rozpoczęła się wyrównaną walką, ale Polska szybko przejęła kontrolę. Skuteczny od samego początku był Bołądź, który kończył akcje z prawego skrzydła. Przełomowym momentem okazały się dwa kolejne bloki Lemańskiego przy stanie 9:7 dla Polski — po nich trener Bułgarii Gianlorenzo Blengini poprosił o przerwę. Polska systematycznie budowała przewagę. Przy stanie 10:7 Bułgarzy zaczęli popełniać błędy w polu zagrywki, co dodatkowo ułatwiało Polakom zadanie. Przewaga rosła — 16:11, a potem 18:12. Aleksandar Nikolov próbował trzymać gospodarzy przy życiu, ale jego pojedyncze akcje nie wystarczały na zgraną polską defensywę. As serwisowy na Fornalu był jednym z nielicznych jasnych punktów Bułgarów w tej partii. Na Kamila Semeniuka Bułgarzy nie znaleźli skutecznej odpowiedzi, przyjmujący Biało-Czerwonych kończył akcje zarówno z lewego skrzydła, jak i z drugiej linii. Semeniuk wywalczył piłkę setową przy stanie 24:19, a Bołądź skończył partię atakiem po bloku.

Druga partia przeszła do historii jako jedna z najdłuższych i najbardziej dramatycznych w całym turnieju. Polska rozpoczęła mocnym uderzeniem — prowadzenie 3:1, potem 8:3 i 10:6. Aleksandar Nikolov, zablokowany wcześniej przez Semeniuka, próbował odpowiedzieć energiczną grą, ale to Bardarov przejął odpowiedzialność za ofensywę Bułgarii. Bułgarzy systematycznie odrabiali straty: z 10:4 na 10:8, a potem z 15:10 na 15:15. Kluczową zmianą było wejście Atanasova za Asparuhova — rezerwowy przyjmujący dał bardzo dobrą zmianę i poprawił grę gospodarzy w przyjęciu oraz ataku. W tym momencie trener Grbić poprosił o czas. W tym fragmencie meczu trener dokonał również zmiany — Sasak zastąpił Bołądzia. Partia przeszła w grę punkt za punkt. As serwisowy Polaków doprowadził do remisu 21:21, ale to Bułgaria miała pierwszą piłkę setową przy stanie 28:29 po asie serwisowym Atanasova. Decydujący okazał się błąd Lemańskiego — trudna, niedokładna piłka do ataku ze środka została zablokowana przez bułgarski mur. Bułgaria wyrównała stan meczu.

Trzecia partia miała podobny przebieg jak druga. Polska objęła prowadzenie 8:4 po bloku Fornala na Nikolovie i utrzymywała przewagę do połowy seta (14:11). Semeniuk nękał rywali opanowaniem i techniką, a Lemański skutecznie atakował ze środka. Wydawało się, że Polska kontroluje sytuację. Bułgarzy jednak nie zamierzali się poddawać. Seria punktów pozwoliła im odwrócić wynik z 11:14 na 16:14 — to był moment, w którym Polska po raz pierwszy w turnieju miała tak poważne przestoje w grze. Bardarow kapitalnie kończył akcje z drugiej linii, a Grozdanov pewnie atakował na środku. Trener Blengini dokonywał korekt w ustawieniu, które przyniosły efekt. Bardarov skutecznym atakiem dał Bułgarom piłkę setową przy stanie 23:24, a ostatni punkt wynikał z nieporozumienia po polskiej stronie — Jakub Jakubiszak nie trafił w piłkę na środku. Bułgaria o krok bliżej do wygrania meczu.

Sytuacja Biało-Czerwonych stała się trudna — po raz pierwszy w turnieju tracili seta, a w dodatku przegrywali w meczu. Bułgarzy dobrze rozpoczęli partię i prowadzili 7:4, ale as serwisowy Semeniuka doprowadził do remisu 7:7 — to był punkt zwrotny. Polacy przejęli inicjatywę i dwiema seriami akcji zbudowali przewagę 12:9, a potem 16:10. Trener Blengini szybko zareagował i poprosił o przerwę przy stanie 14:10, ale jego działania nie przyniosły rezultatu. Polska kontrolowała grę dzięki skuteczności duetu Fornal – Semeniuk oraz blokom Jakubiszaka i Lemańskiego. Sytuację próbował ratować Bardarov, a kilka piłek przeszło przez ręce Grozdanowa, ale to nie wystarczyło na rozpędzonych biało-czerwonych. W końcówce Lemański posłał asa serwisowego, była już piłka meczowa dla biało-czerwonych. Bułgarzy obronili się w dwóch kolejnych akcjach, ale ostatecznie zepsuli zagrywkę, co doprowadziło do tie-breaka.

Decydująca partia należała początkowo w całości do Bułgarów. Gospodarze, niesieni dopingiem trybun w Sofii, efektownie rozpoczęli tie-break. Aleksandar Nikolov rozgrzewał publiczność do czerwoności kończąc niemal każdą piłkę (w tym meczu zdobył aż 36 punktów, z czego 34 atakiem). Bułgaria prowadziła 4:1, a potem 8:4. Po przerwie wziętej przez trenera Grbicia starszy z braci Nikolov posłał jeszcze asa serwisowego, podnosząc przewagę gospodarzy do 10:5. Polacy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Komenda zaczął kierować piłki na VI strefę do Semeniuka, który skutecznie kończył akcje z drugiej linii. Polska odrabiała straty — z 10:5 na 10:11, a potem do 13:13 po błędzie rywali. Końcówka przeszła w fascynującą grę na przewagi. Przy stanie 15:14 Polska miała piłkę meczową, ale Aleksandar Nikolov odpowiedział atakiem po skosie. Następnie piłki meczowe miała Bułgaria — przy 15:16, 16:17 i 17:18 — ale Polacy za każdym razem ratowali sytuację. Semeniuk doprowadził do 18:18 atakiem z drugiej linii, Lemański zdobył punktowy blok. Ostatecznie los uśmiechnął się do gospodarzy. Bułgarski gwiazdor zaatakował potężnie po bloku, a ostatnią akcję meczu Bułgarzy wygrali blokiem, zatrzymując atak Polaków.

Polska 2:3 Bułgaria (25:20, 29:31, 23:25, 25:19, 18:20)