Pierwszy punkt w finale zdobyli Lublinianie po ataku po prostej Rusina (1:0). Warszawianie szybko wyrównali. Początek partii był bardzo wyrównany: 5:5, 7:7, 9:9. Przy zagrywce Semeniuka goście odskoczyli na 12:9, co skłoniło Stéphane’a Antigę do pierwszej przerwy. Gospodarze zaczęli powoli odrabiać straty (14:15). Nowy nabytek Projektu, Włoch Romano wyprowadził stołecznych na 18:15. Po autowej zagrywce Sawickiego Projektanci prowadzili 20:17. Romano kontynuował dobrą grę (22:18). Goście prowadzili już 24:19. Lublinianom udało się jeszcze urwać dwa punkty, ale dotknięcie siatki przy bloku zakończyło seta zwycięstwem przyjezdnych. Wynik nie może dziwić, w tej odsłonie gospodarze popełnili aż siedem błędów własnych (warszawianie tylko 3).
W drugiej partii od początku na pozycji atakującego wystąpił Bartosz Gomułka, który miał problem ze skutecznością w pierwszych kilku akcjach. Bardzo dobrze rozpoczęli gospodarze, odskakując na 4:1. Warszawianie nie zamierzali łatwo oddać pola i oglądaliśmy emocjonującą wymianę ciosów. Lekką przewagę punktową zaczęli zyskiwać Lublinianie. Po zagrywce w siatkę Firleja prowadzili 16:13, a Malinowski ustalił wynik na 20:18. Chwilę później Sawicki obił warszawski blok (21:19). Do remisu 21:21 doprowadził wracający na boisko Romano. Francuz Gueye wyprowadził Bogdankę na 23:21, ale chwilę później zagrał w siatkę (23:22). Antiga wziął czas. Po powrocie na boisko punkt zdobył Rusin, obijając blok, a seta zakończył blok Komendy (zatrzymany Tillie). Stan meczu się wyrównuje.
Trzecią partię w wyjściowej szóstce gospodarzy rozpoczął Sasak, który już w pierwszej akcji zdobył punkt (1:0). Lublinianie weszli w seta bardzo dobrze – kolejny atak Rusina dał im prowadzenie 4:1, a chwilę później blok na Gomułce podwyższył wynik do 5:1. Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem po wygranym drugim secie, jednak przewaga bardzo szybko stopniała. Warszawianie skutecznie wrócili do gry, doprowadzając najpierw do stanu 10:10, a następnie 13:13. Od tego momentu inicjatywę przejęli goście. PGE Projekt zbudował solidną, kilkupunktową zaliczkę (19:15), a potem jeszcze ją powiększył (23:17). Lublinianie nie potrafili już odrobić strat. Mnożące się błędy własne utrudniły zawodnikom LUK-u skuteczną pogoń za przeciwnikiem.
Czwarta odsłona rozpoczęła się bardzo zdecydowanie po stronie gości. PGE Projekt Warszawa szybko wyszedł na prowadzenie 4:1, co zmusiło trenera Stéphane’a Antigę do natychmiastowej reakcji – wziął przerwę, próbując uspokoić swoich zawodników i zatrzymać rozpędzających się stołecznych. Przerwa nie przyniosła jednak oczekiwanych efektów. Po skutecznym bloku Kłosa warszawianie podwyższyli prowadzenie do 6:3, a chwilę później wynik wskazywał już 14:10 dla Projektu. Lublinianie starali się jeszcze nawiązać walkę i zmniejszyć stratę, jednak goście grali bardzo konsekwentnie – solidnie w bloku, skutecznie w ataku i bez zbędnego ryzyka. Kluczowy moment nadszedł przy stanie 21:15, kiedy Koppers pewnym atakiem praktycznie przesądził o losach seta. Od tego momentu gospodarze nie potrafili już znaleźć sposobu na odwrócenie sytuacji. Tym razem goście cieszą się z zasłużonego zwycięstwa.

Bogdanka LUK Lublin - PGE Projekt Warszawa 1:3 (25:21, 23:25, 18:25, 19:25)

 

Dream team turnieju:

Rozgrywający - Marcin Komenda

Przyjmujący - Bartosz Bednorz, Kevin Tillie

Atakujący - Yuri Romano,

Środkowi - Aleks Grozdanov, Jurij Semeniuk

Libero - Tomohiro Ogawa

MVP - Jan Firlej