Portugalia na starcie trzymała kontakt (ok. 7:6), ale to był tylko krótki moment równowagi. Polacy bardzo szybko przejęli inicjatywę dzięki wysokiej skuteczności ataku (ok. 56% w całym secie wobec 35% Portugalczyków) i dobrej grze bez zbędnych błędów. Po stanie 8:6 biało-czerwoni odskoczyli na 10:6 – trener Portugalii musiał brać przerwę. Od tego momentu różnica rosła systematycznie. Wilfredo León był jednym z głównych motorów ofensywy (kilka kluczowych punktów w tym secie). Portugalia miała ogromne problemy z organizacją bloku przeciwko zróżnicowanym atakom Polaków i sama dokładała błędami (aż 10 błędów własnych w secie, w tym serwisowe, przy zaledwie 4 błędach Polski). Stan 21:11 pokazywał już kompletne rozbicie rywali. Set zakończył się asem serwisowym Kewina Sasaka.
Drugi set zaczął się dużo bardziej wyrównanie. Portugalia wreszcie zdołała postawić opór – do stanu 8:8 i nawet 12:11 (Polska wzięła przerwę). Przyjęcie obu drużyn było w tym momencie gorsza (Polska ok. 50%, Portugalia tylko 37%) a Portugalczycy lepiej blokowali (przewaga 3:1 w secie). Po przerwie (12:11) Polacy jednak szybko wrócili do gry. Odzyskali prowadzenie 15:13 i zaczęli budować dystans. W końcówce koncentracja Portugalii znów spadła – oddali mnóstwo punktów po błędach własnych. Polska skuteczniej atakowała i kontrolowała tempo.
Od pierwszych piłek Polska znów dyktowała warunki (4:1). Później utrzymywali kilka punktów przewagi (11:7, 15:9). Trener Nikola Grbić zaczął rotować składem – dał zagrać praktycznie wszystkim 14 zawodnikom kadry, co było charakterystyczne dla inauguracyjnego meczu.
Portugalia w tym secie popełniła najmniej błędów (tylko 7), grała bardziej zdyscyplinowanie i nawet zdołała obronić trzy piłki meczowe. Kamil Semeniuk wywalczył pierwszą piłkę meczową przy stanie 24:17. Rywale jeszcze trzykrotnie odparli ataki, ale w kolejnej akcji Kewin Sasak zakończył mecz skutecznym atakiem.