Pierwsza partia przez dłuższy czas była wyrównana i pełna walki punkt za punkt. Turcja prowadziła 11:9, po czym Serbia wzięła czas. Po przerwie Turczynki wróciły mocniejsze i powiększyły przewagę do 14:10. Serbia nie poddawała się – zdołała zmniejszyć stratę do dwóch punktów (21:19) i przez chwilę wyglądało na to, że może odwrócić losy seta. Turczynki utrzymały jednak koncentrację, skutecznie atakowały (szczególnie Vargas), to był solidny, choć niełatwy początek.
Turcja weszła w drugiego seta bardzo agresywnie. Szybko wyszła na prowadzenie 8:3 (m.in. dzięki blokowi Güneş), zmuszając Serbię do wczesnego czasu. Serbia zdołała jednak odrobić straty – doprowadziła do remisu 11:9, a potem nawet 12:12. Turczynki wzięły czas, uspokoiły grę i znów odskoczyły. Powiększyły przewagę do 18:13 i od tego momentu kontrolowały przebieg seta. Serbia nie potrafiła już nawiązać wyrównanej walki.
Trzecią partię Turczynki zaczęły od serii 3:0, a potem 7:2 i nawet 10:3. Serbia wyglądała na bezradną – musiała brać kolejne czasy, ale nie potrafiła zatrzymać impetu rywalek. Turcja utrzymywała komfortową przewagę (m.in. 17:10) i grała bardzo pewnie. Dopiero w końcówce Serbki zdołały zmniejszyć stratę do 21:18, próbując jeszcze ostatniego ataku. To jednak było za mało. Obrończynie tytułu spokojnie i z chłodną głową awansowały do meczu o złoto.
Turcja – Serbia 3:0 (25:20, 25:19, 25:20)
Włoszki od pierwszych wymian narzuciły swoje tempo. Szybko wyszły na prowadzenie i systematycznie powiększały różnicę. Polki próbowały trzymać kontakt, ale włoski blok (aż 7 punktów blokiem w tej partii) i skuteczny atak Paoli Egonu były zbyt mocne. W końcówce biało-czerwone zbliżyły się jeszcze na kilka punktów (22:19 po asie i błędzie Antropovej), jednak Włoszki odpowiedziały serią bloków (Danesi/Egonu, Fahr/Sylla) i atakami.
Druga partia przebiegała bardzo podobnie do pierwszej. Włoszki znowu szybko zbudowały komfortową przewagę (około siedmiopunktową) i kontrolowały przebieg seta. Polki walczyły, punktowały przez Czyrniańską, Lampkowską i Stysiak, ale nie potrafiły zatrzymać rywalek na dłużej. Egonu regularnie kończyła akcje, a Danesi była skuteczna zarówno w ataku, jak i bloku. Set zakończył się identycznym wynikiem jak poprzednia partia i to nasze rywalki były o krok od zwycięstwa.
Polki wreszcie odpowiedziały i pokazały charakter. Szybko wyszły na prowadzenie (m.in. 6:2) i utrzymały przewagę przez większą część seta. Włoszki popełniały więcej błędów własnych, a biało-czerwone skuteczniej atakowały – szczególnie dobrze prezentowała się Julia Szczurowska po wejściu z ławki. Włoszki zdołały jeszcze zbliżyć się i obronić dwie piłki setowe, ale Polki domknęły partię wynikiem 25:21.
Czwarta partia zaczęła się od prowadzenia Włoszek (1:4), które Polki próbowały odrobić. Od stanu 10:6 dla Włoch nie było już jednak żadnych wątpliwości. Włoszki zagrały bardzo pewnie i agresywnie. Kluczowe okazały się „monster-bloki” Ekateriny Antropovej i Sarah Fahr, które regularnie zatrzymywały polskie ataki. Myriam Sylla i Paola Egonu punktowały w ofensywie. Kapitan Anna Danesi zakończyła mecz atakiem ze środka a jej drużyna mogła się cieszyć z wygranej i awansu do finału.
Polska – Włochy 1:3 (19:25, 19:25, 25:21, 16:25)