NETLAND MKS Kalisz – PGE Budowlani Łódź 0:3 (7:25, 17:25, 12:25)
Początek pierwszego seta jeszcze wyglądał na wyrównany – wynik oscylował wokół remisu 3:3. W tym momencie jednak Łodzianki odpaliły niesamowitą serię. Trzynaście kolejnych punktów z rzędu sprawiło, że przy stanie 16:3 trener gospodarzy musiał już tylko bezradnie patrzeć, jak jego drużyna traci kontakt z meczem. Kaliszanki zdołały w końcu przerwać tę serię blokiem Anny Lewandowskiej, ale było już zdecydowanie za późno. PGE Budowlani Łódź domknęły premierową partię wynikiem 25:7, nie dając rywalkom żadnych złudzeń.
W drugiej odsłonie beniaminek próbował jeszcze nawiązać walkę i ugrać więcej punktów. Gospodynie prezentowały się nieco lepiej w przyjęciu i od czasu do czasu kończyły akcje, ale mistrzynie Polski cały czas kontrolowały przebieg seta. Łodzianki konsekwentnie budowały przewagę, nie pozwalając rywalkom na żadne dłuższe serie. Ostatecznie drugi set padł łupem Budowlanych 25:17.
Trzecia partia była już tylko formalnością. Gdy Kaliszanki zdobywały swój dziesiąty punkt, przyjezdne miały ich już 22. Dominacja mistrzyń była totalna – w ataku, bloku i zagrywce. Seta zakończyły wynikiem 25:12, a cały mecz 3:0.
MVP: Maja Storck
UNI Opole – LOTTO Chemik Police 2:3 (21:25, 23:25, 25:9, 25:15, 13:15)
Pierwszy mecz sezonu w Stegu Arenie od razu pokazał, że TAURON Liga Kobiet 2026/2027 nie będzie nudna. Brązowe medalistki poprzednich rozgrywek podejmowały LOTTO Chemik Police i już od pierwszych piłek widać było, że będzie to starcie pełne zwrotów akcji.
Początek pierwszej partii należał do gospodarzy. UNI Opole szybko wyszło na 9:6, grając pewnie w ataku i dobrze broniąc. Chemik jednak nie pozwolił na większą ucieczkę – wyrównał na 9:9, a następnie przejął inicjatywę. Przy stanie 11:13 i 13:16 goście kontrolowali przebieg seta. Opolanki próbowały jeszcze wrócić, ale w końcówce skuteczniejsza okazała się ekipa z Polic. Chemik domknął premierową odsłonę 25:21.
Drugi set przebiegał bardzo podobnie. Obie drużyny wymieniały się punktami, ale w kluczowych momentach to przyjezdne były bardziej precyzyjne. Chemik utrzymał niewielką przewagę i wygrał 25:23, obejmując prowadzenie w meczu 2:0. Wydawało się, że gospodarze mogą mieć poważne kłopoty.
Trzecia partia kompletnie odwróciła obraz gry. UNI Opole weszło w seta jak wicher. Chemik absolutnie się posypał – skończył zaledwie 4 z 33 ataków i ugrał tylko 9 punktów. Gospodynie rozbiły rywalki 25:9, pokazując ogromną determinację i skuteczność.
Czwarty set potwierdził dominację opolanek. Katarzyna Zaroślińska-Król była nie do zatrzymania, a cały zespół grał bardzo pewnie zarówno w ataku, jak i bloku. Chemik ugrał tym razem 15 punktów, ale nie był w stanie nawiązać wyrównanej walki. UNI wygrało 25:15 i doprowadziło do stanu 2:2.
Tie-break od początku należał do gości. Chemik szybko wyszedł na 8:4 przy zmianie stron. Opolanki jednak nie złożyły broni – ruszyły do skutecznego pościgu i wyszły na prowadzenie 12:9. W tym momencie nastąpił ostatni, decydujący zwrot akcji. Julia Orzoł punktowała w ataku, Oliwia Sieradzka dołożyła asa, a Agata Milewska zatrzymała blokiem Zaroślińską-Król. Chemik wygrał decydującą partię 15:13.
MVP: Julia Orzoł
Sokół & Hagric Mogilno – MOYA Radomka Radom 0:3 (22:25, 23:25, 22:25)
Pierwszą partię lepiej zaczęły siatkarki z Mogilna. Dzięki dobrej grze na siatce i skutecznej zagrywce Zofii Ejsmont szybko wyszły na 8:4, a chwilę później prowadziły już 11:6. Radomka miała problemy w przyjęciu, ale przy trudnych serwisach Marty Fedyk zaczęła odrabiać straty. Najpierw zbliżyła się na dwa punkty (9:11), a remis przyszedł po udanym bloku przyjezdnych. Od tego momentu goście grali skuteczniej w końcówce i domknęli seta 25:22.
Drugi set od mocnego uderzenia rozpoczęła Radomka, która szybko objęła prowadzenie 4:1. Sokół jednak nie złożył broni – udane zagranie Karoliny Drużkowskiej i blok Ejsmont pozwoliły wyraźnie zmniejszyć straty (7:8). Kolejna kontra Drużkowskiej dała nawet prowadzenie gospodyniom (11:10). W dalszej części partii Sokół prowadził 20:16 i 22:19, ale znowu nie potrafił utrzymać przewagi. Radomianki w decydujących akcjach były bardziej precyzyjne i wygrały 25:23.
Trzecia odsłona potoczyła się według podobnego scenariusza. Sokół znowu wypracował sobie zaliczkę i prowadził 19:15. Wydawało się, że tym razem uda się wreszcie wygrać seta, ale Radomka w końcówce grała odważniej i skuteczniej. Aleksandra Dudek wzięła na siebie ciężar gry – to po jej akcjach doszło do piłki meczowej i to ona również zakończyła całe spotkanie. Radomka wygrała 25:22 i cały mecz 3:0.
MVP: Aleksandra Dudek
Metalkas Pałac Bydgoszcz – BKS ZGO Bielsko-Biała 2:3 (21:25, 23:25, 25:20, 25:21, 10:15)
Pierwszą partię lepiej zaczęły przyjezdne. Bielszczanki szybko narzuciły swój rytm gry i kontrolowały przebieg seta. Pałac starał się nawiązać walkę, ale w końcówce skuteczniejsze okazały się goście. BKS wygrał 25:21.
Drugi set przebiegał podobnie. Znowu oglądaliśmy wyrównaną walkę, jednak w decydujących momentach lepiej spisywały się siatkarki z Bielska-Białej. Przyjezdne utrzymały przewagę i domknęły odsłonę 25:23, obejmując prowadzenie w meczu 2:0.
Wydawało się, że gospodynie mogą mieć kłopoty, ale trzeci set całkowicie odwrócił obraz gry. Metalkas Pałac Bydgoszcz wszedł w tę partię bardzo zdeterminowany. Bydgoszczanki poprawiły skuteczność w ataku i bloku, a BKS zaczął popełniać błędy. Pałac wygrał 25:20 i wrócił do gry.
Czwarta odsłona potwierdziła, że gospodynie nie zamierzają oddać meczu bez walki. Ponownie to one były skuteczniejsze w końcówce i wygrały 25:21, doprowadzając do stanu 2:2. Hala w Bydgoszczy szalała, a kibice wierzyli w niespodziankę.
Tie-break jednak od początku należał do BKS. Bielszczanki szybko zbudowały bezpieczną przewagę i nie pozwoliły już gospodyniom na powrót. W końcówce decydujące akcje należały do przyjezdnych – asa posłała Kertu Laak, piłkę meczową wywalczyła Iga Wasilewska, a punktowy blok przypieczętował zwycięstwo 15:10.
MVP: Iris Vos
#VolleyWrocław – ITA TOOLS Stal Mielec 2:3 (25:23, 21:25, 17:25, 26:24, 8:15)
Premierową partię lepiej zaczęły siatkarki Stali Mielec. Po udanym bloku Lindy Andersson goście prowadzili 4:2. Gospodynie jednak szybko zareagowały – blokiem odpowiedziała Dominika Sobolska-Tarasowa i wynik się wyrównał. Dalej oglądaliśmy wyrównaną walkę punkt za punkt. Wrocławianki w końcówce okazały się skuteczniejsze i wygrały seta 25:23.
Drugi set należał już do przyjezdnych. Stal poprawiła skuteczność w ataku i zagrywce, a #VolleyWrocław zaczął popełniać więcej błędów. Mielczanki pewnie wygrały 25:21 i objęły prowadzenie w meczu.
Trzecia odsłona potwierdziła dominację gości. Stal kontrolowała przebieg seta od początku do końca i rozbiła gospodarzy 25:17. Wydawało się, że mecz zmierza do szybkiego zakończenia.
W czwartej partii #VolleyWrocław pokazał charakter. Gospodynie zdeterminowanie wróciły do gry i nie pozwoliły rywalkom na zamknięcie spotkania. Stal miała szansę na wygraną 3:1, ale w końcówce to wrocławianki były skuteczniejsze. Set zakończył się wynikiem 26:24 dla gospodarzy i o losach meczu musiał zadecydować tie-break.
Decydująca partia od początku należała do Stali Mielec. Goście szybko zbudowali bezpieczną przewagę – po asie Rozalii Moszyńskiej było już 8:3, a po ataku Magdaleny Ociepy 11:5. Wrocławianki nie znalazły już sposobu na odwrócenie sytuacji. Stal pewnie wygrała tie-break 15:8 i cały mecz 3:2.
MVP: Aleksandra Adamczyk
ŁKS Commercecon Łódź – KS DevelopRes Rzeszów 2:3 (22:25, 17:25, 25:19, 25:14, 15:17)
Początek meczu należał do przyjezdnych. Rzeszowianki od pierwszych piłek narzuciły swój rytm gry. Dzięki skuteczności Marrit Jasper i Weroniki Centki-Tietianiec DevelopRes kontrolował premierową partię i wygrał ją 25:22.
Drugi set był jeszcze bardziej jednostronny. Goście wyraźnie dominowali, a ŁKS nie potrafił znaleźć sposobu na zatrzymanie ich ataku. DevelopRes rozbił gospodarzy 25:17 i objął prowadzenie 2:0. Wydawało się, że mecz zmierza do szybkiego zakończenia.
W trzeciej odsłonie jednak ŁKS pokazał charakter. Gospodynie poprawiły grę w bloku i przyjęciu, a Suvi Kokkonen zaczęła punktować z dużą skutecznością. Łodzianki wygrały seta 25:19 i wróciły do gry.
Czwarta partia potwierdziła, że zespół z Łodzi nie zamierza oddać meczu bez walki. Gospodynie grały bardzo odważnie i konsekwentnie. DevelopRes nie potrafił znaleźć odpowiedzi, a ŁKS rozbił rywalki 25:14, doprowadzając do stanu 2:2. Hala szalała.
Tie-break od początku był niezwykle zacięty. Prowadzenie przechodziło ze strony na stronę. DevelopRes miał pierwsze piłki meczowe przy 14:12, ale ŁKS się obronił. Chwilę później to gospodarze stanęli przed szansą na zakończenie spotkania, prowadząc 15:14. Wtedy sprawy w swoje ręce wzięła Weronika Centka-Tietianiec. Najpierw skutecznie zablokowała rywalkę, a następnie posłała dwie niezwykle trudne zagrywki. Rzeszowianki odwróciły losy końcówki i wygrały 17:15.
MVP: Weronika Centka-Tietianiec