Wyjściowe składy:

BKS Bielsko-Biała: Borowczak, Orzyłowska, Laak, Nowakowska, Gryka, Michalewicz, Adamek

MKS Kalisz: Lewandowska, Allasia, Deptuch, Kubacka, Lindgren, Kuligowska, Łuszyńska

BKS zaczyna od prowadzenia 3:0 a trener Davash prosi o pierwszy czas. Bielszczanki świetnie czytają grę dwukrotnie już punktując blokiem (4:0). Dodatkowo przeciwniczki popełniają 3 bezpośrednie błędy w ataku. Dodatkowo dwa asy serwisowe po siatce powiększają przewagę przeciwniczek (1:9). Mimo niekorzystnego wyniku drużyna z Kalisza punktuje regularnie blokiem (3 bloki z rzędu od stanu 4:11 do 7:11). Tym razem to trener Piekarczyk prosi o przerwę. Gra się wyrównuje, ale to drużyna z Bielska-Białej cały czas powiększa przewagę i w końcówce prowadzi już ośmioma punktami (14:22). Set zgodnie z oczekiwaniami wygrywa drużyna z południa polski (25:20), ale Kaliszanki pokazują się w końcówce z bardzo dobrej strony.

Drugą partię otwiera niewielkie prowadzenie zespołu z Kalisza (4:2), które po wyraźnych problemach z zaadaptowaniem się w meczu coraz śmielej reagują na wydarzenia boiskowe. Za Kuligowską od początku seta gra Łyszkiewicz, znana m.in. z gry w Bielsku. Na szczególne zainteresowanie zasługuje atakująca Lindgren - odważnie uderzająca również z niewygodnych piłek. Po asie Gryki jej drużyna wychodzi na najwyższe jak do tej pory prowadzenie (9:6). Po kolejnym straconym punkcie trener rywalek prosi o czas. BKS wraca do gry i powiększa swoją przewagę do pięciu punktów - 16:11. Trener MKSu prosi o czas. Mimo ambitnej gry podopiecznych trenera Davasha doświadczenie i ogranie podopiecznych Marka Piekarczyka jest bezcenne i bielszczanki są już o set od gry z czekającymi już na nie PGE Budowlanymi.

W trzecim secie za Deptuch wchodzi Kuligowska, Bielsko gra bez zmian. Lepiej w partię wchodzą zawodniczki z Kalisza, obejmując prowadzenie 5:1. Trener Piekarczyk prosi o pierwszą przerwę, na pewno nie chce, żeby wynik zbyt się oddalił a jego drużyna musiała grać kolejny set. Daje to pozytywny efekt, jego drużyna doszła przeciwniczki na punkt. Bielszczanki doganiają przeciwniczki. W drugiej części seta obejmują niewielkie prowadzenie. To dobry moment, jeśli zawodniczki i sztab myślą o zakończeniu tego meczu już po tym secie. Asem serwisowym Kertu Laak BKSianki odskakują na trzy punkty. Trener Davash bierze czas, kiedy jego drużyna przegrywa 17:20. To ostatni moment na poderwanie drużyny do jeszcze większego wysiłku. Mimo, że MKS doszedł na punkt, Bielsko nie pozwoliło na przejęcie inicjatywy a atak Borowczak kończy mecz (25:20). Drużyna z Kalisza powinna być jednak zadowolona ze swojej gry, szczególnie w końcówce drugiego seta i trzecim secie.