Mecz rozpoczął się obiecująco dla polskiej drużyny za sprawą udanych akcji Tillie. Chwilę później na prowadzenie wysunęli się jednak Włosi – przy groźnych zagrywkach rozgrywającego Giannellego Perugia odskoczyła na 8:6. Przewaga wzrosła do trzech punktów po skutecznym kontrataku w wykonaniu Płotnickiego, co zmusiło trenera Projektu do poproszenia o pierwszy czas. Włoska ekipa grała niezwykle pewnie, a niemal bezbłędny na prawym skrzydle był Ben Tara. W końcówce seta Perugia znalazła receptę na Firszta dwukrotnie zatrzymując go blokiem. Mocne serwisy Semeniuka przypieczętowały triumf zespołu z Umbrii w pierwszej partii.
Początek drugiej odsłony przyniósł chwilowe, minimalne prowadzenie Projektu Warszawa. Perugia szybko jednak przejęła inicjatywę. Po nieskutecznym ataku Gomułki warszawianie przegrywali już 6:9, a trener Nalepka musiał reagować kolejną przerwą, gdy tablica wyników wskazywała 9:13. Włosi zaskakiwali rywali różnorodnością w polu serwisowym – m.in. skróconym serwisem popisał się Semeniuk. Szukając rozwiązań, sztab szkoleniowy Projektu zdecydował się na zmianę: na boisku pojawił się Koppers, który zmienił Firszta. Polakom udało się na moment poderwać do walki i zmniejszyć stratę do trzech "oczek", ale Perugia w pełni kontrolowała dystans i pewnie zamknęła drugą partię.
Trzeci set dostarczył kibicom najwięcej emocji i był najbardziej wyrównany. Warszawianie postawili wszystko na jedną kartę i długo toczyli z rywalami walkę punkt za punkt. W kluczowej fazie partii po udanym zagraniu Gomułki Projekt doprowadził do remisu 22:22, zmuszając siatkarzy z Perugii do gry pod presją. Chwilę później warszawianie popisali się kapitalnym i efektownym blokiem na Płotnickim, dzięki czemu wywalczyli piłkę setową przy stanie 24:23. Niestety, szansa na przedłużenie meczu nie została wykorzystana. Ukraiński przyjmujący Perugii błyskawicznie zrehabilitował się za wcześniejszy błąd. Najpierw jego drużyna wyrównała, a następnie to właśnie jego potężna asowa zagrywka rozstrzygnęła grę na przewagi na korzyść mistrzów Włoch kończąc zarazem całe spotkanie.
PGE Projekt Warszawa – Sir Sicoma Monini Perugia 0:3 (19:25, 20:25, 24:26)
Pierwsza partia od początku ułożyła się po myśli podopiecznych Michała Winiarskiego. Zawiercianie znakomicie spisywali się w polu zagrywki, czym skutecznie odrzucili rywali od siatki. Serię punktową atomowymi serwisami napędził Kwolek, doprowadzając do stanu 19:14. Chwilę później asem serwisowym odpowiedział Tavares, podwyższając prowadzenie na 22:16. Choć w końcówce pojedynczym punktem z zagrywki zrewanżował się jeszcze Fornal, „Jurajscy Rycerze” w pełni kontrolowali sytuację. Seta efektownym i pewnym atakiem z drugiej linii zamknął Russell.
Początek drugiej odsłony należał do siatkarzy z Ankary, którzy błyskawicznie odskoczyli na 0:3. Aluron zdołał wyrównać stan gry po 7:7, ale ekipa z Turcji ponownie przejęła inicjatywę (9:12). Po mocnych atakach fenomenalnie dysponowanego Abdel-Aziza mistrzowie Turcji weszli w decydującą fazę seta z bezpieczną przewagą pięciu punktów (15:20). Zawiercianie nie zamierzali się jednak poddawać – rzucili się w pogoń, kapitalnie odrabiając straty w samej końcówce i doprowadzając do zaciętej gry na przewagi. Ostatecznie minimalnie więcej zimnej krwi zachowali Turcy, wygrywając tę partię 26:24 i wyrównując stan meczu.
Trzecia odsłona była najbardziej zacięta i długo toczyła się w formule „punkt za punkt”. Po błędzie Ensinga w ataku, Ziraat zdołał odrobić straty i na tablicy wyników pojawił się remis 19:19. W tym momencie na boisku rządzili już jednak wyłącznie siatkarze z Zawiercia. Podopieczni trenera Winiarskiego włączyli „wyższy bieg” i popisali się fenomenalną serią sześciu zdobytych punktów z rzędu. Zupełnie rozbici reprezentanci Turcji nie znaleźli odpowiedzi na tę ofensywę, a Aluron wygrał seta ponownie wychodząc na prowadzenie w całym meczu.
Czwarty set początkowo przyniósł wyrównaną walkę (remis 6:6 po drobnym nieporozumieniu w szeregach Polaków). Szybko jednak sprawy w swoje ręce wziął Bieniek, który popisał się serią znakomitych zagrywek, w tym m.in. zaskakującym rywali skrótem, dając Aluronowi prowadzenie 13:9. Ziraat próbował jeszcze gonić za sprawą Nimira (13:12), jednak w kolejnych akcjach nie do zatrzymania na lewym skrzydle był Russell a trener Turków przy stanie 17:13 zmuszony był prosić o czas. Końcówka była popisem taktycznym Polaków. Najpierw szczelny blok dał Aluronowi piłkę meczową, a chwilę później Kwolek pewnym, efektownym atakiem przypieczętował wygraną 25:19 i awans do wielkiego finału Ligi Mistrzów!